Korona, Covid, Medycyna, Źle, Pandemiczny, Epidemia

Żródło: pixabay.com

 

Czy w sytuacji rozprzestrzeniającego się w Polsce koronawirusa w sposób niezmieniony powinny być realizowane kontakty dzieci z rodzicami, którzy na co dzień nie sprawują nad nimi pieczy, czy to ustalone orzeczeniem sądowym bądź porozumieniem pomiędzy rodzicami? Czy też rozprzestrzeniająca się epidemia koronawirusa i wprowadzone przez rząd ograniczenia w przemieszczaniu się ludzi mogą być powodem uzasadnionego ograniczenia takich kontaktów?

Wielu rodziców wychowujących dzieci wspólnie (w sensie prawnym), ale w faktycznym rozłączeniu stanęło w obliczu takich właśnie wątpliwości. Sygnalizowało mi to zresztą kilku klientów, zarówno tych realizujących kontakty z dziećmi, jak i tych, którzy są zobowiązani do wydania dziecka na spotkanie z drugim rodzicem. Jaka jest odpowiedź na te wątpliwości?

Jak można się domyślić, nie ma jednoznacznej odpowiedzi, bo ani nasze prawo, ani orzecznictwo nie wypracowało stanowiska na tego typu okoliczności. Postaram się jednak przedstawić moje stanowisko w temacie, poparte oczywiście obowiązującym prawem. Zaznaczam jednak, że moja ocena prawna i pogląd w tej sprawie będą w dużym stopniu uwarunkowane moim prywatnym zapatrywaniem na kwestię bezpieczeństwa i ochrony zdrowia w obecnej sytuacji epidemiologicznej. Sama bowiem jako mama przedszkolaka rygorystycznie stosuję się do zaleceń, siedzę z synem w domu, nie kontaktujemy się z osobami trzecimi, w tym innymi członkami naszej rodziny (również dziadkami, którzy są w grupie ryzyka). Wyznaję więc w pełni politykę #zostańwdomu.

Pierwszym ograniczeniem wprowadzonym w naszym kraju w związku z epidemią koronawirusa było zamknięcie placówek opiekuńczo-oświatowych, aby zatrzymać w domu dzieci, które są uważane za najgroźniejszych nosicieli i transmiterów niebezpiecznego wirusa. Niewątpliwie celem tej regulacji było ograniczenie kontaktów dzieci z osobami innymi niż domownicy, z którymi dziecko zamieszkuje. Z kolei od 25.03.2020 r. obowiązuje ograniczenie przemieszczania się osób, które to ograniczenie doznaje kilku wyjątków. Jeden z wyjątków pozwala na przemieszczanie się danej osoby w celu zaspokajania niezbędnych potrzeb związanych z bieżącymi sprawami życia codziennego. W świetle tego ograniczenia stoję na stanowisku, że kontaktowanie się rodzica z dzieckiem, czyli utrzymywanie więzi rodzinnych pomiędzy najbliższymi osobami, niewątpliwie można zaliczyć do niezbędnych potrzeb życia codziennego, o których mowa w rozporządzeniu.

Przechodząc do sedna rozważań, moim zdaniem panująca w kraju epidemia może być podstawą ograniczenia kontaktów dzieci z rodzicami mieszkającymi z nimi w rozłączeniu. Każde spotykanie się z osobami z zewnątrz, poza domownikami, stanowi bowiem zagrożenie przeniesieniem się wirusa, za pośrednictwem właśnie podróżującego pomiędzy różnymi miejscami dziecka. Ostrożność w tym przypadku należy zatem uznać na zrozumiałą. Trudno też w takich okoliczność oczekiwać, że rodzic sprawujący pieczę nad dzieckiem alternatywnie pozwoli na realizowanie kontaktów z dzieckiem w jego miejscu zamieszkania, bo to również rodzi ryzyko związane z kontaktowaniem się z osobami trzecimi spoza kręgu domowników. Ryzyko potęgować też mogą dodatkowe okoliczności występujące po którejś ze stron. Po stronie rodzica „kontaktującego się” może to być wykonywanie przez niego pracy narażonej na bezpośrednią styczność z dużą liczbą osób (np. praca na kopalni) lub styczność z osobami zakażonymi (np. praca w szpitalu) oraz niedawna wizyta zagranicą, a po stronie osoby sprawującej pieczę nad dzieckiem – wspólne zamieszkiwanie z dziadkami, którzy są wyjątkowo narażeni na poważne skutki zarażenia koronawirusem.

W najmniej korzystnej sytuacji są ci rodzice, którzy realizują kontakty z dziećmi w obostrzonych formach bez prawa zabierania małoletniego do własnego miejsca zamieszkania, np. wyłącznie w miejscu publicznym takim jak sala zabaw, w ośrodku wsparcia, pod nadzorem kuratora lub w obecności psychologa. W obecnej sytuacji takie miejsca są bądź zamknięte (sale zabaw), bądź nie przyjmują interesantów (ośrodki wsparcia), bądź wstrzymali wykonywanie obowiązków zawodowych (kuratorzy, psychologowie). Realizowanie kontaktów w przyznanej formie staje się zatem niemożliwe z obiektywnych i niezależnych od któregokolwiek z rodziców okoliczności.

Gdy rodzice potrafią się ze sobą porozumiewać i pozostają w poprawnych relacjach, będą potrafili zapewne znaleźć porozumienie również w kwestii dostosowania kontaktów do zmienionych okoliczności panującej epidemii. Takie rozwiązanie jest najlepsze mając na uwadze dobro dzieci, dla których przerwanie kontaktów z drugim rodzicem odbędzie się ze szkodą dla pielęgnowania więzi. Najlepszym rozwiązaniem w tych nowych okolicznościach epidemicznych będzie rezygnacja z bezpośrednich kontaktów dziecka z drugim rodzicem i wdrożenie alternatywnej formy kontaktów na czas zagrożenia, np. poprzez rozmowy telefoniczne bądź rozmowy wideo, oczywiście jeśli wiek dziecka i warunki na to pozwalają.

W sytuacji, w której rodzic „kontaktujący się” dostrzega konieczność ograniczenia osobistej styczności z dzieckiem, ale nie może porozumieć się z rodzicem sprawującym pieczę w temacie alternatywnej formy kontaktów, pozostaje rozwiązanie w postaci wniosku o zmianę kontaktów z wnioskiem o zabezpieczenie odnoszącym się do aktualnej sytuacji do sądu rodzinnego bądź wniosek o zabezpieczenie kontaktów, jeśli pomiędzy rodzicami toczy się postępowanie o kontakty bądź postępowanie o rozwód/separację. Nie jest to jednak rozwiązanie gwarantujące szybki efekt, bo stan epidemii przełożył się również na funkcjonowanie sądów. Może być bowiem problem z szybkim uzyskaniem postanowienia o  zabezpieczeniu, które musiałoby zostać wydane na posiedzeniu niejawnym, bo na ten moment rozprawy odbywają się wyłącznie w sprawach pilnych. W niektórych sądach przeszkodą do wydania takiego postanowienia może być wydane w tym sądzie zarządzenie o wstrzymaniu wysyłki m.in. odpisów orzeczeń, od których przysługuje środek zaskarżenia, a postanowienie o zabezpieczeniu kontaktów jest takim orzeczeniem. Takie zarządzenie funkcjonuje m.in. w Sądzie Okręgowym w Katowicach od dn. 18.03.2020 r. do odwołania.

Czy zatem rodzicowi sprawującemu pieczę nad dzieckiem w razie odmowy wydania dziecka na kontakt grożą jakieś konsekwencje, przy założeniu, że w tym aspekcie rodzice nie doszli do porozumienia? Według ogólnych zasad funkcjonujące w obiegu rozstrzygnięcia o kontaktach powinny być respektowane i realizowane w każdych okolicznościach (również obecnych), ponieważ przepisy prawa nie przewidują żadnych odstępstw w sytuacjach wyjątkowych. Według literalnego brzmienia przepisów dotyczących egzekucji kontaktów (art. 59815 §1 k.p.c. i następne), rodzicowi nierealizującemu ustalonych kontaktów grozi postępowanie o zagrożenie nakazaniem zapłaty oznaczonej kwoty pieniężnej, a w następnej kolejności nakazanie zapłaty, a te konsekwencje wiążą się z każdym naruszeniem. Doktryna prawa stoi jednak na stanowisku, że konsekwencje, o których mowa powyżej powinny dotyczyć przede wszystkim naruszeń zawinionych i istotnych. W takich postępowaniach sąd ustala, czy osoba, pod pieczą której dziecko pozostaje, ponosi odpowiedzialność za niewykonywanie lub nienależyte wykonywanie kontaktów.

Mając na uwadze powyższe, stoję na stanowisku, że nierealizowanie kontaktów z powodu panującej epidemii i związanych z tym zagrożeń oraz ograniczeń, powinno zostać ocenione jako usprawiedliwione i za takie niewykonywanie kontaktów rodzic sprawujący pieczę nie powinien ponosić odpowiedzialności. W sytuacji, w której rodzic sprawujący pieczę nad dzieckiem ogranicza kontakty dziecka ze wszystkimi osobami spoza kręgu domowników, w tym innymi członkami bliskiej rodziny np. dziadkami (swoimi rodzicami), ograniczanie kontaktów dziecka z drugim rodzicem nie powinno być oceniane w kategoriach złośliwości czy celowego utrudniania prowadzącego do pogwałcenia rozstrzygnięcia o kontaktach. Jestem jednak przekonana, że do sądów trafi nie jedna sprawa egzekucyjna z powodu nierealizowanie kontaktów w czasie stanu epidemii, więc na pewno przyjdzie nam poznać zapatrywania wymiaru sprawiedliwości na tę kwestię.

 

Opracowanie przygotowała: adw. Natalia Święch-Czech